Czy Zbigniew Chlebowski okaże się niezatapialny? Był politykiem bardzo popularnym, ale po aferze hazardowej stracił wszystkie funkcje. Niedawno ostatecznie rozstał się z Platformą Obywatelską. Teraz chce wrócić do polityki jako niezależny senator. Jak zamierza to osiągnąć, o to kandydata do senatu z okręgu świdnickiego zapytała Barbara Szeligowska.
- Jak Pan ocenia to co się zdarzyło dwa lata temu, z dzisiejszej perspektywy?
- Na pewno żałuję, że dzisiaj przebitki w telewizji pokazują tę słynną konferencję prasową. Spocony, zdenerwowany Chlebowski. Wtedy to była naturalna reakcja człowieka, który jest niewinny. To były traumatyczne przeżycia, zwłaszcza że ja nigdy nic złego nie zrobiłem. Przez 10 lat byłem posłem, który służył temu regionowi, i ta sytuacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Być może wszystko by się inaczej potoczyło gdyby nie pewne reakcje i decyzje. Ale nie chcę już o tym mówić, może tylko tyle, że jestem przykładem jak niesłuszne oskarżenia szefa służb specjalnych mogą zniszczyć życie i karierę polityka.
Bartłomiej Wolski zdecydował się na start w wyborach do Sejmu RP. Ale nie interesowało go żadne ze znanych ugrupowań. Postawił na Ruch Palikota. Skąd taki wybór? O to kandydata do parlamentu zapytała Barbara Szeligowska.
- Jest Pan dobrze prosperującym przedsiębiorcą. Po co Panu polityka?
- Właśnie dlatego, że osiągnąłem pewien pułap materialny, zainteresowałem się czynnym udziałem w polityce. Wcześniej o tym nie myślałem, ale kiedy poznałem program Ruchu Palikota, postanowiłem spróbować.
Roman Szełemej powierzył Zygmuntowi Nowaczykowi sprawy kultury, edukacji i sportu. Jak widzi przyszłą współpracę z nowym szefem w całkiem nowych warunkach? O to Zygmunta Nowaczyka zapytała Barbara Szeligowska.
- Spodziewał się Pan tej nominacji, czy to niespodzianka?
- Niespodzianka, i to bardzo przyjemna. Zamierzam więc wspierać, wykorzystując całą moją wiedzę i doświadczenie, wszelkie zaplanowane, częściowo wspólnie, działania. Mam podstawy, aby uważać, że mogę liczyć ze strony Romana Szełemeja na zrozumienie i współpracę.
Czy połączy go z nowo wybranym prezydentem Wałbrzycha „szorstka przyjaźń”, kto i za co powinien przeprosić wałbrzyską lewicę i co jest ważniejsze od grodzkości Wałbrzycha. Na te, i wiele innych pytań, odpowiadał naszemu tygodnikowi starosta wałbrzyski i przewodniczący Powiatowej Rady SLD, Robert Ławski. Rozmawiała Barbara Szeligowska.
- Co według Pana oznacza dość niespodziewany wynik wyborów prezydenckich w Wałbrzychu - wysoka, ponad 40-procentowa frekwencja i 60-procentowe poparcie dla zupełnie nowej osoby w wałbrzyskim samorządzie, czyli Romana Szełemeja?
- Roman Szełemej otrzymał wielki kredyt zaufania od wyborców, z naciskiem na „kredyt”. Będzie musiał ten kredyt spłacić, ale wierzę, że to się uda. Nowego prezydenta poparły różne środowiska i ludzie o różnych poglądach politycznych. Tę atmosferę poparcia dało się odczuć przed wyborami, i nawet podczas jednego ze spotkań radnych lewicy z Romanem Szełemejem można było usłyszeć, że rozstrzygnięcie wyborów w pierwszej turze jest bardzo prawdopodobne.
Mirosław Lubiński, któremu jesienią zeszłego roku zabrakło zaledwie 325 głosów, by zostać prezydentem Wałbrzycha, tym razem poniósł sromotną porażkę. Zwycięzca zdobył o ponad 18 tysięcy głosów więcej. Jak ocenia wybory z 7 sierpnia – o to Mirosława Lubińskiego zapytała Barbara Szeligowska.
- Jak Pan patrzy na wybory prezydenta Wałbrzycha z perspektywy trzeciej, nieudanej rozgrywki?
- Tak zdecydowała demokracja, a z tym trzeba się po prostu pogodzić. Mimo wszystko czuję się zwycięzcą, bo udało się doprowadzić do głosowania, nie skażonego korupcją wyborczą. Oczywiście od początku zdawałem sobie sprawę, że podejmuję walkę Davida z Goliatem, bo Goliatem była tutaj Platforma Obywatelska z całym swoim aparatem władzy. Wspierany przez nią kandydat miał przewagę w postaci pełnienia funkcji prezydenta miasta. Roman Szełemej skrzętnie tę możliwość wykorzystał w kampanii wyborczej. Żaden z jego przeciwników nie miał takich instrumentów do wprowadzania w życie swoich pomysłów. Nie mogliśmy się spotykać z wyborcami, tak, jak Roman Szełemej, który miał do dyspozycji cały aparat urzędniczy. W spotkaniach uczestniczyli szefowie spółek miejskich oraz przedstawiciele urzędu. Roman Szełemej mógł wydawać dyspozycje, spełniane przez te służby. To, jak sądzę, zdecydowało o jego zwycięstwie.
Rynek branży beauty coraz mocniej łączy zdrowie, nowe technologie i przedsiębiorczość. Wojewódzki Urząd Pracy we Wrocławiu oraz Sektorowa Rada ds. Kompetencji – Usługi Rozwojowe i Branża Beauty rozpoczynają współpracę, której celem jest lepsze dopasowanie kwalifikacji pracowników do potrzeb rynku. W piątek, 24 lipca porozumienie o współpracy podpisali przedstawiciele obu organizacji.
czytaj więcejPolscy kibice doskonale znają go jako wszechstronnego zawodnika, który potrafi nie tylko zdominować strefę podkoszową, ale też skutecznie przymierzyć z dystansu. Po sezonie spędzonym w barwach Trefla Sopot, Kenny Goins przenosi się na Dolny Śląsk, by stać się kluczowym elementem układanki trenera Andrzeja Adamka. Co sprawiło, że zdecydował się na ten krok w swojej karierze i jak wspomina ubiegłoroczną wizytę w wałbrzyskim „Kotle”…? Zapraszamy na rozmowę z nowym, silnym punktem Górnika Zamek Książ Wałbrzych!
czytaj więcejZdrowie, regeneracja i aktywny wypoczynek – Dolny Śląsk od wieków znany jest z bogactwa wód mineralnych, mikroklimatu i tradycji leczniczych. Tutejsze uzdrowiska przyciągały kuracjuszy już w XVIII i XIX wieku, a dziś są ważnym elementem oferty turystycznej regionu. Startuje kampania „Dolny Śląsk na zdrowie”, której celem jest promocja uzdrowisk jako miejsc sprzyjających regeneracji, aktywnemu wypoczynkowi i poznawaniu okolicznych atrakcji.
czytaj więcejTrener Andrzej Adamek w rozmowie o kulisach ostatnich, głośnych transferów zdradza, dlaczego negocjacje z Mikiem Scottem i Kennym Goinsem trwały aż półtora miesiąca, jak zamierza wykorzystać ich europejskie doświadczenie na parkiecie oraz co jest prawdziwym kluczem do stworzenia drużyny, która porwie wałbrzyskich kibiców.
czytaj więcejKoleje Dolnośląskie osiągnęły ważny etap swojego rozwoju. Do floty przewoźnika dołączył właśnie setny pojazd – elektryczny pociąg Elf. Od wczoraj dolnośląski przewoźnik dysponuje już flotą liczącą 100 własnych pojazdów.
czytaj więcej