O pochodzeniu popularnej gry w „Zośkę”, długich treningach i występie w programie „Mam Talent” – rozmowa z Michałem Ostrowskim, wielokrotnym Mistrzem Polski i podwójnym Mistrzem Świata w tej dyscyplinie.
- Jak zaczęła się Twoja przygoda z tą dyscypliną?
- „Footbagiem” zajmuje się już od 10 lat. Wtedy wraz ze swoim bratem Tomkiem, założyliśmy klub w Strzelinie. Udało mi się osiągnąć już wiele sukcesów na arenie polskiej oraz zagranicznej. W naszym kraju zdobyłem wielokrotne mistrzostwo. Wygrałem również Mistrzostwa Świata w konkurencji Double Freestyle, czyli w parze z moim bratem. Nasz klub był także organizatorem krajowych rozgrywek w rodzimym mieście – Strzelinie.
- Skąd wywodzi się ten sport? Czy można określić, kto zapoczątkował „Footbaga”?
- Już bardzo dawno temu w Mongolii kopano i podrzucano małą piłeczkę. Myślę, że tam zapoczątkowano właśnie „Footbaga”. Dyscyplina ta zyskała jednak popularność dopiero w Stanach Zjednoczonych. 33 lata temu odbyły się tam pierwsze mistrzostwa świata. W Polce już w okresie wojennym i międzywojennym kopano ołowianą kulkę otoczoną piórami. To właśnie była pierwsza odmiana zwana „Zośką”. Oczywiście dzisiaj wygląda nieco inaczej. To woreczek wypełniony metalowymi ziarenkami.
- Ludzie, którzy grają w popularną „Zośkę” zazwyczaj jedynie podbijają woreczek stopą – tak jakby robili kapki piłką. Rozumiem, że zaawansowana technika polega na specjalnych trikach, które są znacznie bardziej widowiskowe.
- Ja również zaczynałem jedynie od podbijania „Zośki”, którą zrobiłem ze starej skarpetki, a później z muliny. Graliśmy najczęściej z paroma kolegami ustawiając się w kółku. Próbowaliśmy odbić ją jak największą ilość razy i nie dopuścić by spadła na ziemię. Kiedy jednak poszukałem w Internecie, okazało się, że jest to w zasadzie nieoficjalna dyscyplina sportowa. Zaawansowani gracze nie tylko podbijali „Zośkę”, ale starali się ją „gasić” na stopie, przerzucać przez głowę, zatrzymywać na barku. Spodobało mi się to, do tego stopnia, że zacząłem trenować.
- W Polsce „Zośka” uważana jest na razie za rodzaj gry lub zabawy, a nie za dyscyplinę sportową. Ty starasz się ją promować, czego dowodem jest między innymi występ w programie „Mam Talent”.
- Głównie chodzi mi właśnie o to, aby ludzie zauważyli, że jest to doskonała alternatywa do spędzania czasu wolnego w sposób aktywny. Nie trzeba siedzieć godzinami przed komputerem, lub w barach. Wystarczy wziąć do ręki woreczek. Jest to coś, co uczy charakteru i poprawia tężyznę fizyczną. Program „Mam talent” jest dla mnie przede wszystkim przygodą. 17 listopada wystąpię w ostatnim odcinku półfinałowym i mam nadzieję, że uda mi się przejść do następnego etapu. Nie ukrywam, że liczę na sms-y osób, którym podobają się moje umiejętności. Mam przygotowane jeszcze wiele trików i niespodzianek, które chciałbym zaprezentować w kolejnych etapach programu.
- Cz jest to dyscyplina, którą może uprawiać każdy, czy potrzeba do tego specjalnych predyspozycji?
- By być dobrym, trzeba dużo trenować. Spróbować może jednak każdy, tym bardziej że można to robić w zasadzie wszędzie. Potrzeba jedynie paru metrów kwadratowych. Często w „Zośkę” gra się na przerwach w szkole, na podwórkach, czy placach zabaw. Jest to zarówno zabawa integracyjna - wieloosobowa, jak i solowa. Ja wylałem z siebie już litry potu, aby móc osiągnąć taką technikę. Maksyma naszego klubu to: „Trenuj ciężko, wygrywaj łatwo”. Jeżeli zacznie się w młodym wieku, efekty będą lepsze. Trzeba mieć jedynie trochę wolnego czasu, chęci i cierpliwości.
- Liczy się również odpowiedni sprzęt?
- Ważne są wygodne buty. Mogą to być trampki, lub modele, które służą do gry w tenisa. Sama „Zośka”, to woreczek z zamszu, lub syntetycznej odmiany tego materiału, który składa się z 32 „łatek”. W środku wypełniony jest metalowymi kulkami. Przyda się również muzyka, gdyż wtedy uczymy się również synchronizacji. Na zawodach oceniany jest nie tylko aspekt techniczny, ale również artystyczny. Triki trzeba skoordynować z podkładem muzycznym, poruszać się w rytmie i wymyślić układ choreograficzny. Zawodnik ma dwie minuty na zaprezentowanie się publiczności, po czym dostaje oceny od 0.0 do 6.0.
- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w programie „Mam Talent”
Red
źródło: 30 minut
Centrum Edukacji Ekologicznej Hydropolis we Wrocławiu obchodzi w tym roku swoje dziesiąte urodziny. Z tej okazji rusza w wyjątkową trasę po Dolnym Śląsku z mobilną wystawą, która przybliża niezwykłą historię wody oraz samego Hydropolis – miejsca, gdzie nauka spotyka się z technologią, sztuką i pasją odkrywania. Już od 18 sierpnia do 1 września na świdnickim Rynku będzie można zobaczyć wyjątkową wystawę obwoźną Hydropolis – wrocławskiego Centrum Edukacji Ekologicznej poświęconego wodzie.
czytaj więcejPonad 195 milionów złotych wsparcia z funduszy unijnych i krajowych – tyle w latach 2022–2025 udało się pozyskać Świdnicy na realizację strategicznych projektów miejskich. To historyczny wynik, który przekłada się na realne zmiany w przestrzeni publicznej, poprawę jakości życia mieszkańców i dynamiczny rozwój miasta. Dzięki konsekwentnej polityce inwestycyjnej oraz skutecznemu zarządzaniu projektami, Świdnica staje się miastem nowoczesnym, zielonym i przyjaznym.
czytaj więcejWymień foliówkę na eko-reklamówkęKolejna edycja akcji „Wymień foliówkę na eko-reklamówkę” przed nami. Już 10 i 11 kwietnia świdniczanie będą mogli wymienić plastikowe reklamówki na bardziej przyjazne środowisku materiałowe torby z logiem „Czysta Świdnica”. Każda osoba może otrzymać jedną ekologiczną torbę. Do mieszkańców trafiło ich już ponad 7000 sztuk.
czytaj więcejO nowym podejściu do usług dla społeczności opowiada Honorata Kur, dyrektor Centrum Usług Społecznych w Jedlinie-Zdroju.
czytaj więcejKiedyś były portrety, teraz pejzaże i grafiki – na nowej wystawie w Oknie Artystycznym dzierżoniowskiego ratusza możemy oglądać prace Anny Cymbały.
czytaj więcej