Sugeruje, że lubi wyzwania. Zapewnia, że Wałbrzych wybrał sam, a nie dostał za karę. - Nie podoba mi się, że prezydent Szełemej próbuje zmienić coś, co powinno być tematem dyskusji pod koniec kadencji. Wałbrzych ma dzisiaj wiele innych problemów, walczy o fundusze, między innymi na obwodnicę i boję się, że rewolucja może zjeść własne dzieci – mówi Grzegorz Napieralski, od teraz „wałbrzyski” poseł ze Szczecina. - Pana odwiedziny w Wałbrzychu, to wizyta koleżeńska, czy może chce Pan podnieść nieco morale wałbrzyskich struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej? - Myślę, że to przede wszystkim wizyta robocza, dlatego że są tutaj moi współpracownicy i moje biuro. Wałbrzych, trochę jak mój rodzinny Szczecin, ma podobną sytuację w kraju. Jest oddalony od Warszawy i przez urzędników ze stolicy, traktuje się takie miasta, jak prowincje. Takie regiony dużo tracą i warto pracować nad tym, by to zmienić. Z tego powodu właśnie przyjechałem do Wałbrzycha.
czytaj więcej... (kliknij)Rozmowa z prezesem KU AZS Tadeuszem Pogorzelskim
- Jak można podsumować dotychczasowe starty naszych uczelnianych sportowców w Dolnośląskiej Lidze Międzyuczelnianej i Akademickich Mistrzostwach Polski?
- Na bieżąco wyliczam nasz dorobek i mogę powiedzieć, że jest nieco lepiej niż było rok temu o tej samej porze. To daje nadzieje, że na mecie sezonu powinno być równie dobrze. Przypomnę, że na Dolnym Śląsku zajęliśmy 5. miejsce, a w kraju 52. miejsce. To są nasze dotychczasowe rekordy.
- Zajmijmy się najpierw liga dolnośląską, jest szansa na zbliżenie się do podium?
- Chociaż poprawiamy swój dorobek, to jedna wyprzedzenie kolejnej uczelni wrocławskiej może być trudne. AWF ma samych sportowców, Politechnika i Uniwersytet biją nas na głowę ilością studentów, mają ich dziesięć razy tyle. W naszym zasięgu jest jedynie Uniwersytet Ekonomiczny, ale tam sport stoi na wysokim poziomie, więc sprawa jest trudna.
Minęły 2 lata od katastrofy smoleńskiej. Tragedii, w której zginęło blisko sto osób. Wśród nich m.in.: prezydent Lech Kaczyński z żoną Marią, posłowie: Izabela Jaruga - Nowacka, Zbigniew Wasserman, Przemysław Gosiewski, Jerzy Szmajdziński, Krzysztof Putra, Krystyna Bochenek, Aleksander Szczygło, Maciej Płażyński, Grzegorz Dolniak, Grażyna Gęsicka, Sebastian Karpiniuk, Aleksandra Natalli - Świat, Jolanta Szymanek - Deresz, Janusz Kochanowski - rzecznik Praw Obywatelskich, Janusz Kurtyka - prezes IPN, Sławomir Skrzypek - prezes NBP oraz najważniejsi przedstawiciele kościołów i wyznań religijnych, rodzin katyńskich i innych stowarzyszeń.
czytaj więcej... (kliknij)Rozmowa z Jackiem Domejko, dyrektorem szpitala Latawiec, którego odwołał zarząd powiatu.
czytaj więcej... (kliknij) W najbliższym czasie warto wybrać się do Karczmy „Do Syta” na Valentines Party. Następnie ze znajomymi pobawić się przy biesiadnym stole. Osoby, które mają talent w Karczmie mogą zagościć nawet na dłużej. Co to oznacza? Wyjaśniają właściciele lokalu.
- Czy planują Państwo organizacje jakiejś zabawy Walentynkowej w Karczmie do Syta?
- Z okazji święta zakochanych przygotowaliśmy specjalną ofertę. Do wyboru będą trzy zestawy menu, które z pewnością delikatnie pobudzą podniebienia i zmysły Gości. Nastrojowa muzyka i oświetlenie idealnie dopełnią uroku tego wyjątkowego, romantycznego wieczoru. Zapraszamy również na zabawę taneczną Valentines Party
To jest dziwne, że co tydzień mamy jakieś nowe projekty pana prezydenta, które nijak nie mają źródła finansowania. Brakuje jeszcze tylko pola golfowego na biedaszybach i będziemy mieli komplet nierealnych, aczkolwiek bardzo ładnie brzmiących inwestycji- mówił Mirosław Lubiński na konferencji zorganizowanej z okazji jego powrotu do Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
- To Pan zabiegał o wstąpienie do Sojuszu Lewicy Demokratycznej?
- Rozmowy trwały od kilku miesięcy i trudno teraz powiedzieć kto pierwszy wystąpił z tą inicjatywą. Wynik jest jaki jest. Wstąpiłem do SLD i można powiedzieć, że za obopólnym zadowoleniem.
Jak w wyjątkowy i romantyczny sposób spędzić Walentynki, zaskoczyć swoją drugą połówkę radzą i zapraszają do wspólnej zabawy właściciele Karczmy Do syta. Jakie atrakcje przygotowali Państwo dla zakochanych na Walentynki?
W dniach od 12 do 14 lutego specjalnie dla zakochanych przygotowaliśmy trzy specjalne zestawy menu.
Oferta kursów jakie oferują jest bardzo bogata. Po ukończeniu niektórych z nich można od razu znaleźć u nich zatrudnienie. Na czym polega sukces firmy szkoleniowej EU College? Wyjaśnia dyrektor Milena Borkowska.
- Jakie kursy oferują Państwo w Global Service M&A?
- Posiadamy szeroką gamę specjalistycznych kursów tj. kursy j.obcych, kosmetycznych, fryzjerskich, księgowości, pierwszej pomocy, opiekuna w żłobku lub klubie malucha, przy czym organizujemy praktyki 80 godzin, opiekuna osoby starszej, oraz wiele innych. Przede wszystkim oferujemy kursy i szkolenia zaspokajające zapotrzebowanie rynku. Wśród organizowanych kursów znajduje się cieszący się dużą popularnością kurs opiekuna osoby starszej oraz kurs języka niemieckiego. Po ukończeniu tego typu kursu osoby, które zdadzą egzamin końcowy dostają zatrudnienie w firmie Global Service M&A przy opiece nad osobą starszą na terenie Niemiec. Wśród konkurencji wyróżnia nas to, iż jako firma szkoleniowa posiadamy zaświadczenie MEN.
Gdy przewodniczący ugrupowania, które reprezentuje, miał zapalać skręta w Sejmie, ona otwierała swoje biuro w Wałbrzychu. Dlatego skorzystaliśmy z okazji, aby zapytać Halinę Szymiec - Raczyńską posłankę Ruchu Palikota i lekarza zarazem o to, czy jest za legalizacją marihuany...
czytaj więcej... (kliknij)W budżecie na rok 2012, inwestycjach oraz o relacjach z opozycją i perspektywie grodzkości Wałbrzycha z Robertem Ławskim, starostą wałbrzyskim rozmawia Rafał Pawłowski.
- Jakie cele stawia sobie powiat wałbrzyski na 2012 rok?
- Mamy w Polsce zaciskanie pasa, ale nie chcemy, aby ta sytuacja odbiła się na zadaniach, jakie realizujemy na rzecz mieszkańców powiatu. Dlatego na ostatniej sesji bez głosu sprzeciwu przyjęliśmy na 2012 roku budżet, który jest bezpieczny i zrównoważony. To gwarancja dla mieszkańców, że nadal będziemy mogli realizować zadania, jakie wynikają z ustawy o samorządzie powiatowym i to na najwyższym poziomie. Chcemy też spłacić możliwie jak najwięcej kredytów, jakie zostały zaciągnięte we wcześniejszych latach na inwestycje realizowane w powiecie.
Nowy właściciel Hotelu Rivendell wprowadza wiele niesamowitych zmian w swoim obiekcie. Jak przebiega przemiana oraz jak wygląda nowa oferta hotelu dowiemy się w rozmowie z dyrektor zarządzającą - Moniką Szymanowską.
- Czym wyróżnia się Hotel Rivendell na tle innych hoteli?
- Posiadamy ofertę zarówno dla klienta biznesowego jak i pragnącego spędzić urlop w niezwykłym miejscu. Ekskluzywne wnętrza i szeroka oferta usług pozwala nam zrealizować pobyty dla najbardziej wymagających Gości. Szczególną uwagę poświęcamy dzieciom, zapewniając im rozrywkę podczas pobytu. Hotel Rivendell, znajduje się przy głów Domu Zdrojowego w Szczawnie Zdroju, naprzeciw Teatru, Pijalni Wód Mineralnych i Hali Spacerowej. Lokalizacja hotelu i jego atrakcyjność zobowiązuje. Dlatego postawiliśmy sobie za cel, aby było to miejsce niezwykłe. Rozpoczęliśmy od szkolenia personelu i wprowadzenia nowinek poprawiających komfort. Chcemy, aby w ciągu dwóch lat był to najbardziej inteligentny hotel w Sudetach.
- To ciekawe. Na czym to będzie polegać?
- Wprowadzimy wiele nowinek poprawiających wygodę klientów np. TV w pokoju będzie multimedialnym centrum sterowania. Klient będzie mógł nie tylko zmienić temperaturę, oświetlenie, ale również zamówić danie z restauracji i wysłać maila. Zapraszam w czerwcu, wtedy to oddamy do użytku pierwszych osiem pokoi w tej technologii.
- Dziękuję za zaproszenie na pewno skorzystam. Jaką kuchnię serwują Państwo w hotelu?
- Szef kuchni poleca kuchnię staropolską, serwuje również potrawy śródziemnomorskie i inne. -
W tym roku również zaskoczą. Zmianą menu oraz uruchomienie sali, która pozwoli obsłużyć nawet 250 osób. Bez względu na to gdzie by się znajdowali Klienci będą do nich przychodzić. Dlaczego? Bo właściciele restauracji Pod lwami podchodzą do każdego gościa indywidualnie. Rozmowa z właścicielką restauracji Iwoną Huszczo.
Rozmowa z Arkadiuszem Czocherem, pomysłodawcą, „ojcem” 30 minut
- Ciężko było utrzymać się na rynku przez te dziesięć lat?
- Generalnie, patrząc z perspektywy czasu, było to poważne wyzwanie. Sam pomysł tego, że 30 minut będzie funkcjonować jako bezpłatna gazeta, okazał się tra-fiony, choć myślałem, że sukcesprzyjdzie wcześniej. Rynek, niestety, weryfikuje marzenia i plany.Mogę jednak śmiało powiedzieć, że dziś gazeta ma i ustabilizowaną pozycję, i swych wiernych Czytelników, którzy co piątek chcą nas czytać. Jestem z tego dumny.
...
W swojej ofercie mają ponad 3 tysiące produktów. Od elementów dekoratorskich do obrazów czy zegarów po różnego rodzaju figurki, wazony po artykuły gospodarstwa domowego, ogrodniczych i zoologicznych. O szczegółach z Beatą Porębą rozmawia Katarzyna Markowska. - Wasz sklep to taki mały bazar na uboczu… - Tak, można go tak określić. Staraliśmy się stworzyć punkt, w którym nasi klienci będą mogli zakupić szeroką gamę produktów z wielu branż, zaoszczędzając przy tym sobie żmudnych poszukiwań czy czasochłonnych wypraw do marketów czy centrów handlowych. - Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Jakie prezenty proponujecie swoim klientom? - Wybór każdego prezentu jest sprawą indywidualną. To przecież kupujący najlepiej zna osobę, którą pragnie obdarować. W tym roku dużym zainteresowaniem wśród klientów cieszą się elementy dekoratorskie do obrazów czy zegarów po różnego rodzaju figurki, wazony czy stroiki świąteczne. Niezmiennie mają swoich zwolenników również prezenty praktyczne jak np. pięknie zapakowane sztućce czy garnki i oczywiście nieodzownie - zestawy kosmetyczne. - Co jeszcze można zakupić w waszym sklepie? - Staramy się przez cały czas uaktualniać naszą ofertę wzbogacając ją o nowe artykuły. Znajdą Państwo u nas szeroki zakres niezbędnych artykułów gospodarstwa domowego, ogrodniczych i zoologicznych.
czytaj więcejRozmowa z Dariuszem Gilem, więźniem zakładu karnego we Wrocławiu, który otrzymał tytuł Dolnośląskiego Wolontariusza Roku 2011.
- To dość nietypowy wolontariat, gdyż odbywa się w specyficznych warunkach. Proszę opowiedzieć na czym dokładnie polega.
Zbieramy wraz ze współwięźniami pieniądze, które później przekazywane są na cele charytatywne. Ostatnio udało się pozyskać od osób przebywających w zakładzie zamkniętym ponad 5 tysięcy złotych. Ta suma wystarczyła na zakup sprzętu RTV oraz słodyczy i ciast, które zostały przekazany do Ośrodka Opiekuńczo – Wychowawczego. Takie akcje w zakładzie zamkniętym we Wrocławiu prowadzę już od 4 lat. Wcześniej zakupiliśmy między innymi wózek inwalidzki, za kwotę ponad 4 tysięcy złotych, który pomógł osobie niepełnosprawnej.
- W jaki sposób zbierane są te pieniądze? Więźniowie zakładu często pracują w tej placówce, pomagają w pralni, magazynie, na stołówce, czy w pracach porządkowych, za co otrzymują wynagrodzenie. Część z tych pieniędzy dobrowolnie deklarują przekazać na poczet naszych akcji. Zdarza się, że osoby przebywające w zakładzie przekazują również takie darowizny z pieniędzy przesyłanych przez członków ich rodzin. Każdy więzień posiada konto, z którego może przelać jakąś sumę dla organizacji, czy konkretnej osoby, której chce pomóc.
- Jak administracja zakładu karnego podchodzi do waszych działań? Bez ich aprobaty i pozytywnego podejścia nic byśmy nie zrobili. Często pomagają nam w organizacji i przyłączają się do prowadzonych akcji. Bez zgody dyrekcji nic byśmy nie zdołali przeprowadzić.